Witajcie,
życzenia od Zająca płynące poprzez kury przekazane:) Prawdziwie rodzinnych świąt życzymy
Witajcie,
dziś pora przedstawić futerał zrobiony na zamówienie – nowy telefonik bał się zarysowań i trzeba było coś wymyślić. A ponieważ jego właściciel ma w swoim logo kod paskowy – postanowiłam iść tym tropem.
Tak oto powstał klasyczny czarny futerał z kodem paskowym… Ale żeby uzyskać efekt dopasowania go idealnie do właściciela – kombinacja cyfr nie jest przypadkowa…Jest to bowiem nr telefonu do właściciela komórki. Czyli do mojego Karola. Możecie do niego dzwonić np. w sprawie sesji zdjęciowych
(trochę się namęczyłam z ręcznym wycinaniem tych cyferek, ale mam nadzieję, że są czytelne. Jeśli chcecie sprawdzić – spróbujcie zadzwonić
)
A w kolejności czekają jeszcze kura, kogut i ptaszki na sznurku, podstawka pod żółte karteczki, ceramiczna podstawka – liść i mnóstwo niedokończonych przez brak czasu słoików, butelek i planowanych poduch, zająców z płótna, etc.
Zatem pozostańmy w kontakcie
Pozdrawiam,
MZ
Kochane Kobiety – serca we wszystkim co robicie i mężczyzn, którzy to zobaczą – tego życzę na dzień kobiet
Witajcie,
ostatnio na zajęciach z ceramiki postanowiłam wykorzystać nadchodzące święta jako motyw przewodni moich prac. Jak święta, to moje ukochane kury musza się pojawić. Początkowo miały być podstawką pod kadzidełka, ale w ostateczności doszłam do wniosku, że będą ozdobą wielkanocną samą w sobie. Myślałam także o szkliwieniu ich – ale że lubię surowość, to nawet do końca nie wyszlifowałam ich dokładnie, aby zachowały swoja naturalność.
Jednak z kur jest wykonana z białej gliny, natomiast druga także z białej gliny – ma dorobione skrzydła z gliny szamotowej. A efekt jest taki:
Witajcie,
niedawno miałam okazję delikatnie zadbać o dekoracje ekspozycji zdjęć mojego Karola. Wspólnie stwierdziliśmy, że najlepiej będzie zrobić “stoisko” w stylu rustykalnym. Na starym drewnianym stoliku ustawiliśmy ramki ikeowskie, które wcześniej specjalnie przygotowałam. Do tego sztaluga (miałam pomysł, aby ja też przerobić ale Karol kazał mi nie przesadzać
, na którym ustawiliśmy zdjęcie formatu 100×70 cm.
Wizytówki trzymał “drewniany ludzik” dla malarzy (jego też niestety nie udało mi się udekorować – powód ten sam co wyżej
Ramki tradycyjnie – najpierw pomalowałam na biało akrylową farba, potem przybrudziłam brązowym akrylem. I wszystko
Początkowo miały to być ramki w stylu tych, które robiłam w wakacje <RAMKI RUSTYKALNE>, ale doszłam do wniosku, że te są bardziej “męskie”
Dlatego postawiłam na bardziej surowy charakter i nie dekorowałam już dodatkowo złota farba ani sznurkiem.
Zdjęcia : Karol Wawrzykowski wawrzykowski.pl
A oto efekt:
Witajcie,
dziś z okazji Święta Zakochanych, dla wszystkich obchodzących i nieobchodzących Walentynki przesyłam uściski wraz z filcowymi i płocianymi serduchami!!!
Pozdrawiam,
MZ
Witajcie,
krótko i treściwie – kot filcowy zrobiony na urodziny dla Dostojnego Kocura Łukasza na podstawie jego loga
Witajcie,
dziś chciałam pokazać skrzyneczkę, którą zrobiłam przed świętami na zamówienie Panny B.
Wspólnie z Panną B. ustaliłyśmy, że skrzyneczka będzie prezentem dla Jej Mamy na święta. Ustaliłyśmy kolorystykę i wybrałyśmy motyw kwiatowy. Ja dodałam do tego jeszcze kilka swoich akcentów
I tak powstała biała skrzyneczka, z różowym cieniowaniem, reliefami i wyściełana różowym filcem w środku, aby skarby tam przechowywane miały komfort leżakowania.
Skrzynka początkowo była zrobiona z sosnowego nielakierowanego drewna. Pierwszym etapem było zdjęcie wszystkich metalowych części, następnie delikatnie poprzecierałam ją papierem ściernym, dzięki czemu zniknęły nierówności. Potem nastąpił długotrwały proces malowania skrzyneczki na biało. Użyłam do tego białej farby akrylowej. Malowałam zarówno zewnętrzną część skrzynki, jak i sam środek. Samo malowanie zajęło mi jakiś tydzień
Czekałam, aż każda warstwa wyschnie. A potem – zrobiłam przecierki bladoróżowym akrylem. Następny etap to reliefy, które oryginalnie były srebrne, ale poprzecierałam je na biało i różowo. Kolejny etap to lakierowanie – nakładanie kilku warstw lakieru zajęło mi jakiś tydzień. Ostatnim etapem było wyłożenie wnętrza skrzyneczki różowym filcem i przytwierdzenie wszystkich metalowych części. I tak powstała skrzyneczka:
Witajcie,
w zasadzie powinnam od tego zacząć przedstawianie swoich filcowych wyrobów – w końcu to serducho z filcu powstało jako pierwsza uszyta przeze mnie rzecz z filcu. Chciałam po prostu sprawdzić, czy igła mnie lubi i czy wogóle moja cierpliwość zniesie długie trzymanie igły w rękach. Jakoś widać miło nam było razem i dlatego od tego “projektu” wszystko się zaczęło…W dalszej kolejności była kurka i kogucik (które zaprezentuję pewnie za jakiś czas), filcowe koty, krowa, dostojny kocur, etui na telefon i jeszcze w planach wiele innych rzeczy… A wszystko w sumie zaczęło się od tego, że miałam w pokoju ową butelkę, którą pierwotnie zdobiło serduszko z piernika… Piernik wypierniczyłam i trzeba było coś zrobić w zamian..I tak oto powstało filcowe serducho…
I tak sobie pomyślałam, że w sumie fajnie by było także wykorzystać do dekoracji np. na wesele takie filcowe serducha…Może jako prezent dla gości filcowe serducha z monogramem, lub jako element dekoracji? Muszę nad tym pomyśleć
Do zobaczenia,
MZ
PS. Zapraszam do komentowania – może macie jakieś pomysły jak można wykorzystać filc w dekoracjach?
Witajcie,
dziś dwa czarne filcowe koty – one na szczęscie znalazły swój dom więc co do adopcji tych tutaj nie pisać. Ewentualnie mogę znaleźć nowe ![]()
Czytaj dalej
Witajcie,
dziś filcówek ciąg dalszy… Filcowa krowa to jedna z pierwszych “maskotek” jakie z filcu wykonałam. Ma około 10 cm wysokości i już została wręczona szczęśliwej posiadaczce jako poprawiacz nastroju…
Niebawem dalszy ciąg filcowych wyrobów…
Pozdrawiam,
MZ
Witajcie,
dziś przedstawiam Wam ceramicznego kota.
To kot służący do dumnego zajmowania ważnej części pokoju
Został sprezentowany na imieniny i spełnia swoją rolę
Przedstawiam Kota
Witajcie,
dziś chciałam pokazać Wam czarno białe ramki.
Są to najzwyklejsze ramki drewniane z Ikei.
Co nam będzie potrzebne, aby zrobić takie ramki?: Czytaj dalej
Witajcie,
chciałam dziś zacząć wątek świąteczny
Rychło w czas…
Dziś o prezentach świątecznych. W tym roku postanowiła, na tyle ile mogłam, na święta dać jak najwięcej prezentów własnoręcznie robionych…Pierwszą osobą, która taki prezent dostała, była moja Mama. Od jakiegoś czasu podobają jej się obrazu strukturalne. Początkowo miałam zrobić trzy maki, ale ponieważ znalazłam na necie (bardzo mi przykro, ale nie pamiętam gdzie) obraz, który bardzo mi się podobał – zrezygnowałam z maków na rzecz kalii. Zainspirowana nim – stworzyłam trzy obrazy, które zapełniły pusta ścianę w salonie. Jak to wygląda? Oceńcie sami:
A tak powstawały moje kalie (faza praktycznie końcowa): Czytaj dalej
Kochani,
długo kazałam Wam czekać na nowy wpis. Obiecuję, że postaram się jak najszybciej wrzucić zdjęcia ostatnich realizacji – a było ich na prawdę sporo.
Ale dziś chciałam poinformować Was, że wzięłam udział w konkursie na blog roku i mam nadzieję, że pomożecie mi chociaż trochę w zdobyciu kilku głosów.
W odpowiednim czasie dam Wam wskazówki co do głosowania.
Pozdrawiam serdecznie,
Mar
Witajcie,
dziś chcę przedstawić reportaż z Tivoli, miasteczka położonego około 30 km od Rzymu. I jak każde małe miasteczko włoskie – pełne prawdziwej włoskiej kultury, przepełnione kotami, skuterami, zapachem bazylii i światłem przedzierającym się przez wąskie kamieniczki…
O Tivoli pisałam kiedyś dla CK INFO w artykule “Tivoli – powrót do przeszłości” i jesli macie ochotę poczytać o tym miasteczku, to odsyłam TUTAJ
Ja natomiast mam ochotę przedstawić Wam efekty wielu godzin błądzenie po Tivoli, które z całą przyjemnością odbyłam w 2010 roku wraz z moją przyjaciółką Ewą…
Wśród zdjęć znalazło się kilka z pracowni włoskiego artysty. Pozwolił nam sfotografować się przy rzeźbieniu, a do tego po krótkiej rozmowie, jak dowiedział się, że jesteśmy z Polski, pokazał nam rzeźbę. Powiedział, że nazywa się “Solidarność”. Opowiedział, że zrobił jąw okresie, gdy Solidarność walczyła o Polskę. Cztery twarze symbolizują różne podejście Polaków do zmian, jakie nadciągały.
Zapraszam do obejrzenia. Będzie mi niezwykle miło, jeśli zostawicie tu swój ślad i napiszecie kilka słów komentarza…
Witajcie,
dziś chciałam przedstawić ceramicznego pitaszka, pierwszego którego zrobiłam ho ho temu
Najpierw ptaszysko zostało ukształtowane z białej gliny, potem poszkliwione, wypalone i wręczone Mamusi
Wisi sobie teraz jako ozdoba.
Oto ceramiczna papuga, czyli Papuź:
Witajcie,
chciałabym dziś pokazać Wam zupełnie nowy dział… Zdjęcia wykonuję od dawna; moje dyski sa zapełnione od nadmiaru zdjęć nieobrobionych, pozostawionych na wolne godziny do obróbki…Te wolne godziny często nadchodzą, ale i tak wykorzystuję je w zupełnie innym celu…Ale czasami przychodzi taka chwila jak ostatnio, że po prostu zdjęcia nie mogły czekać. Dlaczego? Bo nie mogłam się oprzeć, by ich nie ruszyć.
Do Muzeum Powstania Warszawskiego wybierałam się z moim bratem od chwili, gdy tylko dowiedzieliśmy sie o jego istnieniu. Ale jak to zwykle w życiu bywa – ciężko było się zebrać do Warszawy. I w końcu udało mi sie wybrać na weekend do Wawy wraz z Karolem moim. I wspólnie, całą trójką, poszliśmy do Muzeum.
Ogólnie nie chcę sie zbytnio rozpisywać, więc powiem krótko – polecam i to bardzo. Muzeum zrobiło na mnie ogromne wrażenie. A że temat Powstania Warszawskiego jest bliski mojej rodzinie, bo spora jej część brała czynny udział w walkach, to przeżycie było podwójne – w końcu opowieści nabrały realnych kształtów…
Specjalnie zdjęcia nie sa podpisane – niech będą zachęta do obejrzenia Muzeum na zywo i odszukania prezentowanych miejsc.
Witajcie,
ostatnio w końcu mój plan zrobenia tutorialu wszedł w zycie – wspólnie z Karolem moim fotografowaliśmy krok po kroku efekty pracy nad etui i dziś zapraszam Was do obejrzenia wyników. I szczerze zachęcam do zrobienia takiego prezentu – niedługo czas wręczania upominków. Może to pomoże Wam w znalezieniu idealnego prezentu
Od razu mówię – jestem samoukiem i jeśli jakiekolwiek błędy tu popełniam – to nieświadomie. Ale mi one nie przeszkadzają w zrobieniu futerału na telefon.
1. PRZYGOTOWANIE
Po pierwsze należy zastanowić się co chcemy zrobić – czy ma to być etui na telefon, mp3, aparat fotograficzny typu “mała małpeczka” czy też futerał na okulary. Ten dylemat może rozwiązać sprawa najbliższych imienin mamy, urodziny przyjaciółki lub świąteczna lista prezentów.
Potem trzeba przygotować niezbędne materiały:
Witajcie,
ostatnio zaczęłam szyć! Dla tych, którzy mnie znają wiedzą, że to fenomen. Bo jakkolwiek wszystko co się ręcznie wykonuje jakoś mi szło, to igła w mojej ręce to była rzadkość. A tu proszę - pokonałam swój lęk przed szyciem i ogólny brak zainteresowania igłą i nitką i dałam się ponieść wyobraźni. Bo faktycznie – od dawna miałam w głowie masę projektów, ale właśnie związanych z szyciem. Na szczęście w miarę nauczyłam się podstaw, przypomniałam sobie wszystkie zasady użycia igły i wdałam się w romans z filcem. A oto wyniki tego randkowania:
Pokrowiec na mp3 – szyty na miarę
dla mojego Karola
Witajcie,
nie mam kiedy sfotografowac nowości, które niedawno stworzyłam, zatem odgrzebałam zdjęcie zrobionego na zamówienie pudełeczka. Dostałam szare pudełko, w którym miał być wręczony prezent. I pełną swobodę twórczą. Miało po prostu być ciekawie…Pudełko w swojej surowości spodobało mi sie bardzo, zatem wiedziałam, że należy tylko lekko go podrasować…Idealnie pasowała mi do nego bawełniana koronka, ale poszukiwałam jeszcze mocnejszego akcentu, niejako głównej ozdoby…I szuflada mojej mamy okazała się być nieocenona. Znalazłam tam bowiem wielki guzik, który spełniał moje oczekiwania. A wyszło właśnie tak:

Do następnego, a tymczasem - miłego weekendu
Witajcie,
niedawno pisałam o konkursie “Pasja Tworzenia”, który organizowany był za pośtednictwem portalu Mamy Cel.pl
Miło mi poinformowac, że zostałam w owym konkursie wyróżniona
Oto link:
http://www.mamycel.pl/forum/viewtopic.php?f=32&t=21
Pozdrawiam i idę cieszyć się z małego sukcesu
MZ
Witajcie,
duża przerwa nie oznacza, że się lenie
O nie
Poniżej prezentuję mój mały wkład w dekoracje na weselu. Miało byc rustykalnie więc połączyłam siły z florystką Edytą Zając Chruściel z kwiaciarni Pokusa w Kielcach. Edyta zrobiła dekoracje kwiatowe, a ja resztę. W ruch poszły butelki po piwie (wspaniale sprawdziło się małe piwko Łomża), 3 rodzaje słoików na przetwory kupione w macro, ramki z ikei troszkę postarzone farbą, sznurki, koronki bawełniane i pomocne dłonie ukochanego, który pomagał w robieniu prawie 200 pierniczków, które ja przyozdabiałam…I tak powstało oto coś takiego:
Witajcie,
wszystkich pasjonatów pasji
odsyłam do konkursu na stronie MamyCel.pl
Zasady konkursu:
- Wejdź na stronę „Pasja Sposobem Na Życie” http://www.facebook.com/MamyCel na facebooku i kliknij „lubię to” lub dołącz do nas na NKhttp://nk.pl/#profile/37007962
- Udostępnij link do wydarzenia na twojej tablicy na facebooku lub na śledziku na NK i zaproś do udziału w konkursie swoich znajomych.
- Zarejestruj się w serwisie http://www.mamycel.pl, uzupełnij swój profil i wstaw na foto-forum zdjęcie swojej ulubionej pracy, z której jesteś najbardziej dumny/na. Uwaga! Możesz dodać do 3 zdjęć.
- Napisz kilka zdań o sobie i o swojej pasji np. imię, pseudonim arystyczny, jaki styl preferujesz, skąd jesteś, co daje Ci twoja pasja, jak ją odkryłeś/łaś i jakie wartości wnosi w Twoje życie… gdzie można zobaczyć twoje prace…Możesz dodac link do Twojej strony www/bloga…
Pokaż nam swoją twórczość i wygraj wystrzałową nagrodę lub wyróżnienie na stronie głównej serwisu mamycel.pl!:)
Autor najciekawszej naszym zdaniem wypowiedzi otrzyma ręcznie wykonany wózek z papierowej wikliny a jego wypowiedź zostanie opublikowana na stronie głównej serwisu mamycel.pl. Dodatkowo Redakcja mamycel.pl, Monika Kowalczyk oraz sponsor nagrody głównej Anna Krućko wyłonią 10 najciekawszych naszym zdaniem wypowiedzi, które również ukażą się na stronie głównej portalu. Autorzy nagrodzonych wypowiedzi będą mieli możliwość dostarczenia dodatkowych zdjęć, które opublikowane zostaną wraz z wyróżnioną wypowiedzią.
Konkurs trwa od dnia 16 września do dnia 18 października 2011r.
Wyniki konkursu zostaną ogłoszone do 25 października na stronie konkursu mamycel.pl
Uwaga! Przed przystąpieniem do konkursu, prosimy o zapoznanie się z naszym Regulaminem!http://www.mamycel.pl/konkursy.html
Więcej o konkursie TUTAJ
No właśnie zonk - ażurowy wazon podczas produkcji wyglądał wspaniale. Prosta forma, a jedyna ozdobą były wycięte na środku symetrycznie zwężające się paski. Miodzio! Poszłam odebrać cudo i co się okazało – popękał w piecu i nici z mego pięknego wyrobu. Miałam dwa wyjścia - zrobić nowy a ten wyrzucić, lub udać że tak miało być i lekko go naprawić. Wybrałam drugą opcję. Papier ścierny pomógł mi doprowadzić wazonka do jakiegoś kompromisu. I tak powstało to co Wam za chwilę zaprezentuję. Generalnie – nie jest źle. Moje pędzle mają gdzie się podziać.
Witajcie,
dziś prezentuję wazon – ceramiczny wyrób ręczny. I wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że przecieka
W takim razie nadaje się tylko:
- do zagracania mieszkania,
- do tłuczenia przez niesforne koty tudzież dzieci,
- do kwiatów, pod warunkiem, że włoży się je najpierw do szklanki, którą umieści się bezpośrednio w wazonie.
W każdym razie chciałam zrobić wazon bardzo surowy, wręcz ascetyczny, ale funkcjonalny. Co z tego wyszło – to że funkcjonalny nie jest to wiecie, ale czy udało mi sie zachować jego surowy charakter – przekonajcie sie sami:
Witajcie,
dziś dekoracyjnych ramek cześć kolejna. Tym razem drewniane ramki zakupione w ikei zostały najpierw pomalowane na biało, by potem zostać pobrudzone brązową i żółtą farbą, a na koniec doklejono im jeszcze kokardki ze sznurka. I jak wyszło… prezentuje dwie z trzech wykonanych ramek. Mogą posłużyć jako ramki na zdjęcia (cóż za odkrycie) lub jako element dekoracji na weselu (np. można w nich umieścić numerek stolika, albo wykonać wystawkę ze zdjęć Pary Młodej).
I co najdziwniejsze – mam już zamówienie na pierwsze wykonanie dekoracyjnych ram!
“W czasie deszczu dzieci się nudzą”, a dorośli nie
, bo dekorują butelki, ramki, słoiki, pudełeczka, etc. I ja własnie dziś chcę przedstawić efekty nienudnej soboty
Kilka miesięcy temu, podczas zakupów, moim oczom ukazały się świetne piwa – Łomża z szarobrązowoą etykieta w zwykłej, brązowej butelce. Trunek zakupiłam i poświęciłam się pijąc go dla samej butelki. Ale zanim została ona przyozdobiona minęło trochę czasu :D Właśnie wczoraj dorwałam butelkę, koronki, sznurki i guziki i stworzyłam 3 butelki, które już stoją na moim parapecie. Zazwyczaj moje wyoroby trafiają od razu w czyjeś ręcę, ale tym razem postanowiłam zostawić sobie kilka rzeczy do pokoju z wczorajszego popołudnia, w tym właśnie owe butelki.
Zapraszam do oglądania
Witajcie,
dziś dla odmiany chciałam wrzucić zdjęcie z procesu tworzenia…Wprawdzie “obraz” się kończy ciągle (pożyczyłam swój najukochańszy pędzel najukochańszej przyjaciółce), ale niebawem może uda mi się go zamieścić. Wkrótce także nowe wyroby ceramiczne…
A dziś – ja z nieodłącznym atrybutem “malarza” – papierosem
Zdjęcie – Karol Wawrzykowski
Witajcie,
baaaardzo dawno mnie nie było i w związku z tym postanowiłam coś wrzucić. W sumie ostatnio mam bardzo mało czasu na “sztukę”, dlatego nadal moje ceramiczne wazony, obrazy, młynki do decupażu i inne bibeloty czekają cierpliwie, aż porządnie się nimi zajmę. Jednak jak mam tylko czas to coś tam dłubię. Dziś właśnie chciałam przedstawić efekt takiej dłubaniny, tym razem w czerwonej glinie podczas nieocenionych warsztatów, na które chodzę bardzo regularnie - jak mam czas
Przedstawiam Wam misę ceramiczną, którą zrobiłam z myślą o sezonie pełnym pysznych owoców, które warto gdzieś umieścić. A taka misa jest dla nich idealna! (a tak naprawdę - ćwiczyłam nową technikę obróbki gliny). Na żywo można się przekonać, że misa z czerwonej gliny wypalona w wyższej niż zazwyczaj temperaturze nabiera ciekawych cech akustycznych – uderzona krzyczy metalowym dźwiękiem. Tego przedstawić Wam nie mogę, ale zdjęcia chętnie pokażę:
Witajcie,
dziś chciałam Wam zaprezentować ceramiczną miseczkę, którą wykonałam osobiście (własnymi rękami zawijałam ślimaczki i malowałam…). Miseczka stoi u mnie kilka miesięcy i była pierwszym ceramicznym lepieńcem…Jestem z niej bardzo dumna:D No bo zawsze z pierworodnego jest się dumnym, czyż nie
W kazdym razie mam jeszcze kilka przedmiotów ceramicznych do pokazania, ale jak przyjdzie czas to Was sobie zapoznam…Póki co – poznajcie ceramicznego ślimaka w kolorze blue:
Witajcie,
jakimś cudem udało mi się dotrzymać obietnicy tak szybko i zamieszczam wspomnianą kartkę na dzień mamy
Nie rozpisując sie wielce wklejam ją
Witajcie,
dzień mamy już mamy za sobą, ale u mnie pozostał po tym dniu ślad w postaci kartek na dzień Mamy. W tym roku dwie wersje – jedną tylko wrzucam, bo druga poszła do mamy mojego przyszłego męża
Tak więc – prezentuję karteczkę part 1 – Dla mojej Mamusi
Motyw znany tym, co już gdzieś od początku widzieli co robię – maki. Uwielbiam maki i nie mogłam się oprzeć czarowi ich magii, symbolice jakże niedopasowanej do tegoż święta…A tak na prawdę – maki wychodzą mi najlepiej
Generalnie kwiaty to nie moja bajka, więc zabrawszy się za malowanie kartek na dzień mamy miałam wielkie obiekcje – czyż zdążę na czas (była gdzieś 21, przeddzień dnia matki i chyba tylko cud sprawił, że udało mi się w przeciągu niecałej godziny zrobić aż dwie kartki – w tym również róże, które nigdy mi nie wychodziły). Udało się
(chyba;)
Makowe kartki – kartka A4 złożona na pół, akwarele, woda, pędzle i samozaparcie – wszak musiały byc na kolejny dzień gotowe :)
Witajcie,
z wielu powodów, w tym z powodów chorobowych, blog na kilka tygodni zamarł, co nie oznacza, że umarł całkowicie… Nadal jestem w trakcie tworzenia, choć z ww powodów musiałam kilka projektów odłożyć (na decupażowe fantazje czekają ramki, młynek do kawy, butelki po piwie i słoik po oliwkach, drewniane pudełko i kilka jeszcze drewnianych cosików plus obraz na płótnie, który się kończy, ceramiczna waza na owoce, a także ceramiczny ażurowy wazon(!). Więc w przeciągu kilku dni/miesięcy/lat ww rzeczy pojawia się na blogu…
Dziś chciałam zaprezentować DECOUPAG’owe RAMKI.
Pewnego dnia spojrzałam na ścianę – wisiały tam drewniane ramki kupione w ikea, które w zasadzie już po wielu latach wiszenia wyglądały mało atrakcyjnie…A że byłam w stanie głębokiego wizjonerstwa decupażowego miałam wizję – ramki te będą piekne! I czym prędzej je zdjęłam, wyszorowałam i zaczęłam malować białą farba akrylową. W czasie schnięcia drewna szukałam wzoru z serwetek, który pasowałby do otoczenia. Najbardziej mi przypasowały małe różyczki (nawiasem mówiąc – nie znoszę róż, ale w decu najbardziej one mi odpowiadają). Ramki zostały pokryte dwa razy białą farbą, nałożyłam na nie wzory, pomalowałam lakierem, odczekałam aż wyschną, w miejscach, których wyciąć nie mogłam – pomalowałam białą farba, aby tło serwetki nie odróżniało się od ramki. Pomalowałam lakierem, poczekałam aż wyschnie i sfotografowałam:
Witajcie,
kiedyś kartki na różne okazję popełniałam bardzo często. Potem sporadycznie, aż do całkowitego zaniku. Od pewnego czasu znów wróciłam do rytualnego obdarowywania ręcznie robionymi kartkami…
Ta powstała z okazji 30 urodzin Kariny i była dopasowana do motywu kolorystycznego imprezy (czerń i biel przełamana różem – niestety akurat u mnie różu nie było bo nie znalazłam nic w tym kolorze, co by mi pasowało).
Zatem – kartka biało czarna, złożona z czarnego kartonu a4, białego grubego prążkowanego kartoniku i motywu wyciętego z serwetki. A efekt:
…czyli wspomniane wcześniej dekoracyjne słoiki. O tym, że można je wykorzystać nie tylko do trzymania w nich ogórków niech dowodem będzie tych kilka zdjęć.
Do wykonania słoików totalnie nieużytkowych posłużyć mogą:
- zupełnie niepotrzebne słoiki (wszak teraz totalnie nie czas na przetwory, więc słoik nudzi się gdzieś w spiżarniach),
- tuba akrylowych farb – w tym przypadku biała i czarna,
- gąbeczka do nanoszenia farby (najlepiej taka do naczyń pocięta na mniejsze kawałki),
- szablon, tutaj motylek wyniesiony ukradkiem z firmy;)
- znaleziona w szufladzie koronka (w tym przypadku czarna) i dekoracyjna samoprzylepna taśma ozdobna (biała) kupiona w sklepie papierniczym,
- troszkę czasu i chęci
i słoiki dekoracyjne gotowe!
Totalnie nie wiem do czego służą – mogą być zawalipółką, pojemnikiem na nici, prezentem dla przyjaciółki czy kto-wie-czym-tam-jeszcze
Panie i Panowie – oto słoiki
Witajcie,
ja nadal zostaje przy klimacie pisanek – dziś 2 bardzo proste pisanki i trzecia- baaardzo nietypowa
Jak zobaczyłam wzór takiej na internecie to się zakochałam i nie mogłam się powstrzymać, aby nie zrobić czegoś na wzór.
Zwykłe jaja decoupage’owe
I świnkowo
To tyle jeśli chodzi o jajcarskie klimaty – niebawem będzie świątecznie – glinianie
Witajcie,
w okresie świątecznym nie mogło zabraknąć akcentu pisankowego. W końcu to idealny pretekst, aby twórczo się pobawić i powymyślać mini prezenty dla najbliższych.
Dziś przedstawię dwie serie pisanek – reszta czeka w kolejce do sfotografowania
Wydmuszki zostały pokryte akrylową farbą, następnie naniosłam na nie wzór wycięty z serwetek (do tego celu używam kleju z werniksem).
Przy okazji – oczywiście życzę również Wesołych Świąt
Witajcie,
dziś przedstawiam intro do nowych działów, jakie wkrótce się pojawią… Na razie pracuję nad tym, co będę tu jeszcze umieszczać…
Panie i Panowie – przed Państwem – GLINA I DECOUPAGE!
Glina na razie w wersji tego, co ostatnio robiłam z Ewą w warunkach domowych, jeszcze bez wypalenia. Wersja wypalona, pomalowana pojawi się pewnie w okolicach czwartku, jak ją odbiorę po zajęciach z gliny
Nadmienię, że naczynie (misa) w warunkach domowych rozsypało się w drobny mak- pozostały więc zwierzęta, w tym Wielkanocne symbole, biżuteria i rzeźba kobiety w kapeluszu. Po wypaleniu zapewne większość zostanie pomalowana, pociągnięta lakierem i postawiona na półce i rozdana po najbliższych
Nad decoupagem jeszcze pracuję – mam milion pomysłów, ale muszę zdobyć podkład pod zdobienie, bo obawiam się o serwisy Mojej Mamy
Witajcie,
baaardzo dawno mnie już nie było i jak tylko złapałam chwilkę wolną tylko dla siebie – działam
Dziś wrzucam parę tancerzy – bo jak już pisałam wcześniej – temat mi bliski i chętnie maluję coś, czego w rzeczywistości nie potrafię zrobić
Taki obraz chciałam namalować już od dawna, ale odważyłam się na niego ostatnio i wbrew moim obawom – powstał szybko i bezboleśnie…
Oto efekt:
Tango – akryl na papierze
Witajcie,
wczoraj postanowiłam namalować akt kobiecy – nagie plecy, których jedynym ozdobnikiem będzie tatuaż… Początkowo miał to być ogromny tatuaż, jakiś tribal czy coś w tym rodzaju. Jednakże ostatecznie na kobiece plecy trafił – kot. I to nie bylejaki. Dawno temu znalazłam takiego kotka na internecie na czyimś ramieniu i tak mi sie spodobał, że trafił gdzieś na dysk. I kiedy wczoraj szukałam wzoru tatuażu Karol przypomniał mi o tym kociaku. I w efekcie – wyszło to tak:
Kobieta z czarnym kotem, akryl na papierze
Dziś planuje dokończyć jeszcze “obraz” z wczoraj, ale najpierw lecę robić pyszne gofry
Witajcie,
dziś poznacie kobiety, które postanowiłam troszkę wzbogacić o pewne detale. Ćwicząc kreskę, staram się robić rożne wygibasy. A że uwielbiam esy floresy – to nie mogło ich zabraknąć także i tu. Staram się też łączyć czerń z kolorem, chociaż nie czuję się jeszcze w tym dobra. Tak w sekrecie powiem, że nawet ostatnio kombinuje z kolorami, ale jednak zwycięża moja kochana czerń
Przed Wami – kobiety z udziwnieniami
Wszystkie malowane akwarelami.
Kobieta w toczku z woalką
Kobieta i pawie pióro
Kobieta i esy floresy
Czytaj dalejWitajcie,
ostatnio miałam mało czasu na malowanie. Czekałam cały tydzień, aby zasiąść w niedziele i w końcu coś stworzyć. Miałam nawet dokładne dane, co chcę namalować…ale jak na złość -nie mogłam się wczoraj odnaleźć z weną i zamiast jakiegoś dzieła, powstały dwa gnioty, które tylko sprawiły, że paczka papierosów szybko się skończyła. Ale za to dziś coś tam dłubie od 3 godzin i może nawet coś zamieszczę z tego wkrótce.
Dziś chciałam pokazać coś, co było faktycznie pierwszym obrazem, który powstał. Pierwsi ludzie, jacy znaleźli się na białej kartce papieru. Ostatniej kartce do malowania “na mokro”, jaka mi pozostała z dawnych czasów. I choć zdaję sobie sprawę z niedociągnięć, i choć obraz w zasadzie powinien być poprawiony – i tak mam do niego wielki sentyment. Z dwóch powodów – uświadomił mi, że powinnam malować (i jak wiele pracy przede mną) i odzwierciedla to co kocham – taniec. Nieśmiało pląsam sobie na parkiecie, a nawet znam już jakieś kilka układów tanecznych, to jednak marzę, by tańczyć tak jak na tym obrazie – z pasją, lekko, ale pewnie… I tak ten obraz symbolizuje dwie pasje – malowanie i taniec. Obie mają ważne miejsce w moim życiu i obie są początkiem, nieśmiałym, przed zmierzeniem się z listą spraw do załatwienia. Początkiem wielu pasji, jakie we mnie drzemią…
Panie i Panowie – przed Państwem – Tango w wykonaniu – moim;)
Witajcie,
wczoraj dostałam zdjęcia kruka w jego nowym środowisku – na pięknie zielonej pustej ścianie stanowi jedyną ozdobę
Przyznam, że nie mógł lepiej trafić. Oto wynik:
Kruk
Dziś zaczęłam nową serię, ale póki co – efektów jeszcze nie widać
Pozdrawiam,
MZ
Czytaj dalejWitajcie,
dziś dla odmiany – kobieta
Jakoś ostatnio największą frajdę sprawia mi malowanie kobiet
Tu wprawdzie w tle jest mężczyzna, ale jak widzicie – tylko jakoś taki męski zarys… Motyw zaczerpnięty chyba z jakiegoś kadru z filmu i tradycyjnie przerobiony w głowie na to, co tu przedstawiam:
Kobieta z mężczyzną, akwarela na papierze 300g/m2 24×32 cm
Witajcie,
dziś chciałam przedstawić “obrazy” inspirowane reklamami. Podkreślam – inspirowane, nie kopiowane. Zawsze podpatrując jakieś zdjęcia, obrazy, rysunki, motywy tylko lekko czerpię z nich pewne motywy. Czasami jeden “obraz” to pięć różnych inspiracji – z jednego wezmę rodzaj fryzury, z innego motyw sukni, kolejny dostarcza mi pomysłu na ogólną kompozycję, etc. Często wiem, co chcę namalować i szukam tylko detali, które chcę oddać na papierze (np. w jednym z obrazów bardzo chciałam zawrzeć motyw pawiego pióra i szukałam tylko piórka).
Dziś przedstawiam motyw reklamy. Jeden z nich to słynna reklama perfum Chanel No. 5 z piękną Nicole Kidman i oszałamiającym dekoltem na plecach, na których prezentuje sie wisior z logo No.5 – od zawsze bardzo podobało mi się to zdjęcie z wielu względów. Przede wszystkim uwielbiam odkryte plecy i ten motyw gdzieś często maluję
Druga reklama to Kate Moss i Dior.
Zapraszam do oglądania :
Kobieta, akwarela na papierze 300g/m2 24×32 cm
Kobieta w cylindrze, akwarela na papierze 300g/m2 24×32 cm
Witajcie,
dziś chciałam zaprezentować Wam masę solną.
Ciągnęło mnie bardzo do “lepienia” i nie ukrywam, że już od bardzo dawna zamierzałam coś polepić. I dlatego pomyślałam, że na Święta Bożego Narodzenia porobię kilka upominków. Ogólnie uważam, że jak ktoś ma tylko predyzpocyje, to powinien dawać innym coś robionego przez siebie. I nieważne, czy to jest dżem, obraz, pokaz zdjęć czy kartka – zupełnie inaczej wygląda prezent zrobiony przez siebie. I dlatego postanowiłam takie coś zrobić.
Figurki powstawały etapami – najpierw rysowałam projekt, potem lepiłam, masa schła na wolnym powietrzu kilka dni, a na koniec trafiła na troszkę do piekarnika na bardzo niską temperaturę. Następnie została pomalowana, bodajże akwarelami, a na koniec – pomalowana bezbarwnym lakierem w celach śliczniutkiego połysku. Część figurek trafiła na drewniane ramki (przykleiłam je jakimś cudacznym klejem dostarczonym mi przez Tatę), część została wręczona jako wolnozyjaca figurka.
A tak wyglądaja moje figurki z masy solnej (niestety, niewiele ich jest, ponieważ utraciły mi się dane z karty i Karolowi udało odzyskać się tylko tych kilka zdjęć):
Kot
W poprzednim poście pisałam, że mam zamiar dziś na życzenie Karola namalować kruka.
Chęci były, ale nie miałam płótna – dlatego ruszyłam do Castoramy – na pytanie gdzie mogę dostać płótno pani z dziwną miną odpowiedziała na desperackie pytanie – ” W sklepie dla artystów”. Poczułam się jak debil i wróciłam do domu…Ale wieczorem wyciągnęłam Karola i postanowiłam nie poddać się i poszukać płótna. Pewnie w każdy inny dzień tygodnia nie byłoby z tym problemów, ale że była niedziela, godzina 19 – to już tak łatwo nie było. Pojechałam najpierw do Reala i Praktikera - niestety… Ostatni cel – Tesco. A co mi tam, w końcu po drodze…I pewnie nie byłoby tego postu, gdyby nie fakt, że płótna tam były
Kupiłam dwa, do tego nie mogłam nie zakupić jeszcze pędzli koh-i-noor, palety plastikowej do akwareli, za którą biegałam ostatnio od sklepu dla artystów aż do sklepu wszystko po 5 zł
i wróciłam do domu.
Kruk początkowo miał mieć szare tło, ale postanowiłam najpierw namalować go na białym tle i dopiero zobaczyć, czy będzie trzeba coś jeszcze dodać. No i w efekcie finalnym tło pozostało białe. Kocham prostotę i pewnie dlatego tak urzekło mnie czarne ptaszysko na białym tle..
Kruk, 46×33 cm, akryl na płótnie
Kruk już trafił do właściciela – z dedykajcą dla Karola i na jego własne życzenie
Pozdrawiam,
MZ
Bałam się płótna. Dopóki nie stanęło przede mną w postaci prośby o namalowanie na nim czegoś dla Brata i Jego Żony.
Zaczęło się to kilka tygodni temu, kiedy wysyłałam do najbliższych swoje pierwsze po latach prace. Dostałam telefon od Sławcia i Eweliny z prośba o namalowanie czegoś – do dłuższego czasu szukają obrazu do salonu i nic im się nie podoba. Nie chcieli żadnych masówek. Jak przesłałam im zdjęcia swoich prac, Ewelina wpadła na pomysł – ja im coś namaluje. Najpierw długo im tłumaczyłam, że to może potrwać, że muszę poćwiczyć, że spróbuję, ale nie obiecuję, etc. Przyjechali teraz na weekend, kupili płótno. Pokazałam im swoje rożne prace, żeby wypytać co im się podoba. Ewelinie spodobał się malunek akwarelami na papierze – kobieta na czerwonym tle plus wywijaski…A Sławek – zaśmiewał się z obrazu Kota Leonarda da Vinci – rysunku (też kiedyś podpatrzonego na necie), który zawisł w końcu w pokoju. I tak w weekend siadłam, zmobilizowana do cna i namalowałam oba.
Kot powstał w ciągu 2 godzin na płótnie o wymiarach 13×18
Prototyp kota – ołówek i biała kartka papieru
Kot Leonarda da Vinci – akryl na płótnie
Kobieta natomiast malowana była wczoraj w nocy, jakieś 7-8 h (chciałam zdążyć na dziś, bo już wyjeżdżali). Największe przygody miałam z tłem – na początku wyszły mi takie mazy, że prawie się popłakałam. Wczesniej wypytałam o wszystko Ewę, doświadczoną przyjaciółkę malarkę, jak mam rozprowadzić farby, ile dawać wody i czy wogóle dodawać do akryli, etc. Okazało się, że łatwo mówić, trudniej zroibić. Jakoś poradziłam sobie z tłem i nawet podoba mi się to, że nie jest takie idealne
Prototyp Kobiety – akwarela na papierze 300g/m2 24×32 cm
Kobieta – akryl na płótnie 50×70 cm
No i pierwsze koty za płoty (i kobiety też) – teraz mam już kolejne zamówienie – tym razem na biało – szarym tle kruka dla Karola…Mam ogromną ochotę jeszcze dziś go zacząć malować. Kruk już wybrany, tylko płótna brak… Nie tracę jednak nadziei, że może uda mi się jeszcze dziś go zdobyć
Miłej niedzieli:)
PS. Dodam tylko, że Kot Leonarda da Vinci zapoczątkował serie – sławne obrazy i kot
Na razie seria w fazie rozbudowywania. Drugi rysunek to – zresztą sami zobaczcie:
Dama z Kociczką, ołówek i papier, 13×18